Prawidłowy rozwój fizyczny, sprzyjająca dziecku atmosfera wychowawcza i dobre samopoczucie są warunkami kształtującymi samodzielność i uspołecznienie. Dwuletnie dziecko dysponuje już zasobem reakcji pozwalających mu na prawie samodzielne jedzenie, poruszanie się, wypowiadanie swoich myśli. Aby jednak osiągnąć ten poziom, trzeba było wielu żmudnych wysiłków, błędnych posunięć, przykrych przeżyć i zawodów. Życie uczuciowe wzbogacało się poprzez kolejno odczuwane sukcesy i klęski, które w oczach rodziców nie były niczym poważnym, ale które dziecko z pewnością silnie przeżywało. Utrwaliły się podstawowe nawyki związane z chwytaniem i manipulowaniem przedmiotami i poprzez naśladownictwo opanowane zostały czynności związane z higieną.
Problem przestrzegania czystości przysparza nieraz pewnych kłopotów i rodzice nie zawsze wiedzą, jak z nich wybrnąć. Zdarza się jeszcze, że roczne dziecko moczy się w dzień lub w nocy i różne sposoby nauczenia go właściwego załatwiania swych potrzeb nie zdają egzaminu.
Ważną rzeczą w tej dziedzinie jest regularność i spokojna atmosfera, nie powodująca nagłych zmian w nastroju dziecka, które żywo reaguje na wszelkie skojarzone z tymi funkcjami urazy. Jeśli rodzice przywiązują zbyt dużą wagę do tych spraw i wszelkie niepowodzenia przyjmują z wyraźnym niezadowoleniem, u dziecka wzrastającego w takim rygorze w związku z mimowolnymi, moczeniami dziennymi czy nocnymi może dojść do zaburzeń emocjonalnych i stan ten niekiedy przechodzi w trudną do usunięcia nerwicę. Zamiast przedwczesnego szukania w dziecku winy, należy w pierwszym rzędzie zadbać o to, by się wyuczyło wszystkich niezbędnych czynności warunkujących samodzielność w tej dziedzinie. Wielu spośród rodziców nie może opanować zdenerwowania, jeśli ich 2-letnie dziecko jeszcze się moczy. Nie zdają sobie sprawy z tego, że tak reagując przyczyniają się do powstania u dziecka objawów nerwicowych.
Podobna sytuacja występuje w związku ze stosunkiem dziecka do czynności jedzenia. Gdy przewrażliwiona matka lub ojciec ze skrupulatną zapobiegliwością obserwują każdy kęs zjedzony przez dziecko i zmuszają je do przyjmowania zbyt dużych dla niego ilości pokarmu, wytwarza się nerwicowy brak łaknienia, będący powodem rzeczywistych kłopotów i niedożywienia. Dziecko ma własny mechanizm kontroli stanów głodu i sytości, w który nazbyt często i gwałtownie wkraczają rodzice. Przewrażliwione matki usiłują nakłonić dziecko do jedzenia i zaburzają ten mechanizm. Już dwuletnie dziecko zmuszane do jedzenia i zapobiegliwie kontrolowane traci często chęć do jedzenia, które staje się dla niego pełnym napięcia egzaminem, z którego oceny są przeważnie niedostateczne. Gdy się raz załamie ten spontaniczny, zdrowy w swych początkach system autoregulacji głodu i sytości, dość długo trwa leczenie nerwicowych objawów powstałych na tym tle.
Kochający rodzice pragnąc swe dziecko uchronić przed wszystkim, co mu zagraża w rzeczywistości i w ich wyobraźni, pozbawiają je najważniejszego z naturalnych dążeń dzieciństwa - pędu do samodzielności. Dziecko przestaje wierzyć w swe siły, często lęka się nowych sytuacji, nie chce stykać się z obcymi ludźmi, staje się bierne i zależne od rodziców. W tym okresie bardzo łatwo jest zaburzyć przez niewłaściwe postępowanie życie uczuciowe dziecka. Jeśli się jednak zadba w odpowiedni sposób o to, by rozwój następował prawidłowo i harmonijnie, to można uzyskać wiele. Dziecko zdolne już jest do bardziej wytrwałych wysiłków w swych codziennych czynnościach i bardzo potrzebuje samodzielności w ich wykonywaniu, bo to mu sprawia radość i wyrabia wiarę we własne siły. Opanowane w tym okresie pozytywne cechy zachowali nia tworzą przyszły charakter dziecka i mogą przetrwać aż do wieku dojrzałego. W zależności od zdobywanych doświadczeń stosunek dziecka do rodziców przybiera rozmaite odcienie. Gdy styka się ono najczęściej z zakazami, rodzice stają się dla niego ich symbolami i uczuciowa więź dziecka z rodzicami słabnie. Nie można jednak na wszystko dziecku pozwalać i pozostawiać go w sytuacji, w której
samo musi dokonywać wyboru. Wówczas wyrasta z niego jednostka nie znająca właściwych motywów działania,
niezdolna do poważniejszych wysiłków i zagubiona w świecie. Jak znaleźć zatem optymalny umiar w tym wszystkim?
Czy sami rodzice zdołają się rozeznać w tych złożonych i niełatwych problemach wychowawczych? Otóż z pomocą przychodzi sama natura. Już od drugiego roku życia obserwuje się zaznaczającą się u jednych dzieci wyraźnie,
u innych nieznacznie, tendencję do identyfikowania się z jednym z rodziców. Najczęściej dziewczynki identyfikują
się z matką, a chłopcy z ojcem. Postać jednego z rodziców
imponuje dziecku, naśladowanie jej sprawia mu przyjemność,
a postawy i dążenia rozumiane po dziecięcemu są przez dziecko traktowane jako własne. Jeśli matka lub ojciec zdołają wykorzystać występującą w tym okresie opisaną tendencję, znakomicie pomaga to w oddziaływaniu
wychowawczym. Dziecku zależy wtedy na aprobacie i jeśli ten proces przebiega prawidłowo i jest odpowiednio wzmacniany przez rodziców, można wpoić dziecku podstawowe
zasady właściwego zachowania się. Odnosi się to zarówno do nawyków w zakresie samoobsługi, jak i do czynności zabawowych, bo zaczynają dochodzić do głosu upodobania naśladowcze.
Charakterystyczne jest także występowanie u dziecka w tym okresie przekory. Jest to powodem pierwszych zgrzytów między rodzicami a dzieckiem. Wszelkie przeszkody
na drodze do osiągnięcia celu wywołują u dziecka chęć ich pokonania. Oczekuje, że będzie za swe wysiłki nagrodzone lub podziwiane. Tymczasem spotyka je nagana,
której się nie spodziewało. Nie spełniają się jego oczekiwania i powstaje bunt przeciw „niesprawiedliwemu"
traktowaniu. Obserwując poszczególne czynności rodziców
przy jedzeniu, w pracach domowych itp. dziecko usiłuje czynić to samo, bez względu na grożące mu niebezpieczeństwa
i naraża się na protesty ze strony rodziców.
Nie ma jednak ono możliwości pełnego zrozumienia motywów skłaniających rodziców do przeszkadzania mu w tym. Styka się ze zdecydowanym, niekiedy ostrym przejawem protestu ze strony osoby silniejszej, przed którą musi ustąpić, i to rodzi bunt. Jeśli tendencji dziecka nie udaje się skierować w stronę innej, nie mniej interesującej dla niego czynności, to lepiej pozwolić mu się wykrzyczeć, bo złość szybko minie. Warto jednak potem przyjść mu z pomocą w znalezieniu jakiejś zabawy lub inaczej zorganizować przyjemne zajęcia.
Postępowanie rodziców w tych sprawach, podobnie jak we wszystkich innych momentach, powinno być oparte na dokładnej i możliwie obiektywnej ocenie dziecka. Inaczej należy dobierać zającia zabawowe i inaczej podchodzić do dziecka, które jest nadmiernie aktywne, nerwowe, skłonne do wybuchów złości, a inaczej do dziecka biernego, onieśmielonego, nadmiernie spokojnego i skłonnego do płaczu. Te cechy najwyraźniej występują, kiedy istnieje możliwość porównania z innymi dziećmi, zwłaszcza w warunkach wychowania grupowego, np. w żłobku lub w domu małego dziecka.
Zdarzające się codziennie rozmaite konfliktowe sytuacje dostarczają interesujących, a zarazem komicznych spostrzeżeń. Przykładem może być obrazek zaobserwowany
w jednym ze żłobków w grupie kilkunastomiesięcznych dzieci:
Dwóch chłopców bawiących się drewnianym pociągiem zaczyna wydzierać sobie tę zabawkę. Silniejszy z nich zdobywa ją w końcu i niesie z wysiłkiem w inny koniec pokoju. Pokrzywdzony zaczyna głośno płakać, czym zwraca na siebie uwagę innych dzieci. Dwoje z nich podchodzi do niego, a on im wskazuje sprawcę swej krzywdy. Jedno z zainteresowanych dzieci całuje płaczącego chłopca i głaszcze go po twarzy usiłując uspokoić, a drugie kieruje się w stronę winnego, aby go złapać i odebrać mu pociąg.
Ponieważ to się nie udaje, wymierza sprawiedliwość uderzając go kilkakrotnie.
Sposób zareagowania na płacz skrzywdzonego kolegi wyzwala już w tym wieku specyficzne reakcje, inne u każdego z dwojga dzieci, zależnie m.in. od cech ich temperamentu. Interwencja osoby dorosłej w tego typu sporach przyjmowana jest jako narzucony wzór postępowania i opisane reakcje obydwojga dzieci są przykładem specyficznego naśladownictwa tej interwencji.
W tym wieku jeszcze dziecko nie szuka towarzystwa rówieśników, ale gdy widzi ich wokół siebie, chętnie naśladuje ich czynności. Łatwo uczy się agresywnego zachowariia, jeśli jest częstym świadkiem napastliwości u innych dzieci. Gdy w żłobku czy w domach małego dziecka personel wychowawczy jest w stanie stworzyć właściwą atmosferę i skierować zainteresowania dzieci na pozytywne kontakty społeczne, uzyskuje dość łatwo zamierzone rezultaty. Wychowanie grupowe ma tę przewagę nad indywidualnym, że łatwiej jest opiekunom i wychowawcom pozyskać współdziałanie ze strony dzieci, jeśli postarają się o wykorzystanie tendencji naśladowczych.
To samo dziecko, które w wieku 12-18 miesięcy nie podporządkowuje się poleceniom rodziców, może pod wpływem przykładu innych dzieci stać się uległe i posłuszne..
Aprobata i dezaprobata ze strony starszych znajduje już u dziecka pewien oddźwięk. Zaczyna ono samo oceniać, czy jego postępowanie jest zgodne z życzeniami osób dorosłych. Aby nauczyć dziecko pozytywnych kontaktów z rówieśnikami i przystosować do późniejszych wymagań życia w grupie, rodzice i wychowawcy powinni umieć zorganizować im wspólne zabawy. Nawet w grupie 3 lub 4 dzieci udaje się to doskonale, jeśli poprosi się je o powtarzanie za osobą dorosłą np. dźwięków naśladujących zwierzęta domowe. Ujawniające się przy tej okazji zahamowania i bierność należy delikatnie przezwyciężać, a jednocześnie trochę ograniczać nadmierną aktywność innych dzieci.
Ze względu na to, że dziecko w drugim roku życia odznacza się wzmożoną aktywnością ruchową i zdolnością poruszania się, należy mu umożliwić ćwiczenie tych zdolności Przy okazji zdobywania samodzielności w poruszaniu się dziecko dokonuje odkryć na miarę swych intelektualnych możliwości. I to ma dla jego rozwoju większe znaczenie niż naprowadzanie przez osobę dorosłą na właściwe rozwiązanie. Wrodzona ciekawość i chęć osobistego przekonania się o wszystkim stanowią dynamizmy pozytywne, tylko powinny zostać one we właściwy sposób ukierunkowane.




Gdy postanowiłam napisać swoje pierwsze CV i List Motywacyjny to skorzystałam z umieszczonych wzorów CV na stronie www.pisanie.info